Korona wirus to hasło opanowało cały kraj. Rodzina i znajomi
zapomnieli złożyć życzenia, tak zaabsorbował ich ten temat. I mnie
udzieliła się panika, dzisiaj 14.03.2020r. zrobiłem zakupy na zapas.
W sklepach spokojnie, mało ludzi, półki przetrzebione, ale jest jeszcze co kupić. Przed warzywniakiem 3 osoby w odległości ok. 2 m jedna od drugiej, w sklepie 1 lub 2 osoby.W warzywniaku rozbawił mnie starszy gość. Panie, to specjalnie, żeby emerytów wykończyć, są bezproduktywni, to po co im płacić. Panie, bzdury opowiadasz. Pytam o cebulę, nie ma, a dziadek: Panie wykupili ten antybiotyk i się śmieje.
Wychodzę ze sklepu i ładuje towar do samochodu, podchodzi do mnie młody człowiek i pyta, czy warto czekać. Spokojnie, jeszcze są warzywa. Wie Pan, że jednak ludzie potrafią się zmobilizować, moja matka chora na raka i bardzo religijna odpuściła sobie udział we mszy.
Ja też zauważyłem, że większość ludzi poważnie podeszła do zagrożenia.