Przeglądając foto o działce na tej stronie, zauważyliście na pewno, że jest tu co
podlewać. Ponieważ nie ma tu w pobliżu żadnego ujęcia wód, a dostarczanie wody z dalszej odległości na działkę jest uciążliwe, należało rozwiązać ten problem.
Rozpoznanie okolicy pokazało, że poziom wód gruntowych jest wysoki. Wobec tego zapadła decyzja o wykopaniu studni wód gruntowych. Studnia ma mieć max. ok. 5 m głębokości.
Od strony urzędowej należało zgłosić ten fakt do starostwa. Po zatwierdzeniu zgłoszenia budowy obiektów lub wykonania prac budowlanych niewymagających pozwolenia na budowę pracę należy rozpocząć w ciągu dwóch lat. Oprócz druku zgłoszenia należy dostarczyć kopię mapy ewidencyjnej. Zgłoszenie było dokonane w 2014 roku i od tamtej pory nastąpiły jakieś zmiany dotyczące takich budowli. Pionowanie studni kopanej na głębokość 5 m można „łapać na oko”, jednak lepiej zrobić to dokładnie (unikniemy Krzywej Wieży w Pizie).
Jeden kręg o średnicy wewnętrznej 90 cm (100 cm na zewnątrz) i wysokości 58 cm waży ok. 350 kg — takiej informacji udzielił mi producent. Dla dwóch osób to jest duży ciężar i wpadłem na pewien sposób, ale o tym później. Mój sprzęt do kopania to: drabina drewniana z platformy widokowej, wiaderka plastikowe, saperka, szufelka, łapka metalowa, linka z zaczepem, pion budowlany mały oraz 4 piony własnego pomysłu. Takie piony wykonałem ze 4 łączników w prosty sposób.
Do każdej śruby przyłożyłem kawałek sznurka i nakręciłem nakrętkę tak, aby powstały uchwyt był na środku (patrz foto). Miałem zamiar zrobić piony z małych butelek plastikowych. Wykonanie też proste. W dnie na środku butelki robimy mały otwór, przez który przeciągamy sznur i zawiązujemy. Dodatkowo możemy nalać trochę wody i zakręcić nakrętkę. Woda pozwoli nam dokładniej określić pion, ponieważ niektóre butelki mają na obwodzie wytłoczone obwódki, do których wysokości nalewamy wodę. Kiedyś dla zabawy zrobię taki pion i wrzucę foto, które dokładniej wyjaśni jego wykonanie. Gdyby kopalina okazała się bardzo twarda, to w odwodzie mam jeszcze toporek i łom. No to do dzieła.
Kręgi zostały przetransportowane w pozycji takiej jak na foto. Pierwszy kręg został przetoczony ręcznie na miejsce kopania studni. Następnie został delikatnie przechylony i przytrzymany w tej pozycji przez jedną osobę, a ja z drugiej strony w miarę możliwości amortyzowałem upadek kręgu na ziemię. Kręg betonowy już leży i wtedy należy obkopać go po obwodzie zewnętrznym ok. 2-3 cm. Można zrobić takie obkopanie przed położeniem kręgu, ale mnie się nie chciało rysować obwodu. Następnie wchodzimy do środka obwodu i kopiemy, podkopując pod kręgiem. Pod kręgiem podkopujemy tak, żeby poza nim było ok. 2-3 cm luzu.
Pierwszy kręg wkopany w ziemię, ale wystawał jeszcze ok. 2 cm. Te zostawione dwa centymetry to na deski, na którą wtoczyłem drugi kręg. Na pierwszy kręg, na brzeg położyłem gałązki sosny (świeże i suche — najgrubsze grubości kciuka). Gałązki te mają zadanie
amortyzować upadek drugiego kręgu.
I tak jak przy pierwszym betonie, przechylamy go, jedna osoba przytrzymuje, a druga przechodzi na drugą stronę i przechylamy dalej, aż beton upadnie. Tak zrobiliśmy i wszystko poszło bardzo dobrze, żadnych problemów. Następnie łapką podważyłem beton i wyjąłem resztki gałązek. Kopię dalej, piasek, piasek i nagle przesmyk twardej białej glinki.
Następne kręgi położyłem sam. Wkopałem 6 kręgów = 3,5 m głębokości. Napływ max. wody to 2,5 kręgu (950 litrów) na 5 dni na razie, zobaczymy, jak będzie większa susza.
Po wybraniu wody do dna, po jednym dniu studnia napełniona była na 1 krąg. W planie jest obudowa studni.