Prolog- sportowcy działkowi na start, rozpoczynamy lekką rozgrzewkę przed zbliżającym się sezonem ogrodowym 2023 roku. Zawsze po przybyciu na teren aktywności fizycznej zaczynamy od przeglądu stanu dóbr przyrody i martwej natury.
Zaraz za bramą powitały nas w ograniczonej ilości żółte krokusy, których w tym miejscu było dawniej dużo więcej.Być może igliwie sosnowe nie jest dla nich przyjazne. Starą donicę na przytulne miejsce do życia zarezerwował sobie rozchodnik. Zaraz obok widać, że ktoś dobierał się do mrowiska. Mrówki jeszcze śpią i nie naprawiają szkód w swoim domku. Donice pod sosną już nie mogą się doczekać nowych kwiatów.
Lakier jachtowy użyty do zabezpieczenia ławki też nie dał rady panującym tu warunkom atmosferycznym :). Na drzewku butelkowym nie widać nowych owoców. Mało tego jeden uległ zniszczeniu, tylko kto to zrobił? Być może to samo zwierzę co uszkodziło ogrodzenie.
Zwisająca nadłamana gałąź stresuje się, czekając na piłę.
Dąb został doprowadzony do porządku, jeszcze tylko trzeba usunąć jego ostrzyżone odgałęzienia. Jałowiec z sosenką też jest wkurzony na mokry śnieg, który mocno je pochylił i wyłamał czubki.
W skrzyni przy ławce promienie słoneczne obudziły rozchodniki. Piękna sosna himalajska czeka na odpowiednio sprzyjające stanowisko do długiego życia. Drzewka przycięte czekają na odpowiedni moment ubrania w zielone listki i kolorowe kwiaty, które może wydadzą owoce.
Podpora winorośli została zabezpieczona, ale zostanie ona naprawiona. I tak się stało, ale tym razem słupki drewniane nie zostały wkopane do ziemi, tylko są osadzone w metalowych kotwach. Obok winogrona zaczyna kwitnąć jagoda kamczacka i leszczyna. Bluszcz czule otula sosnę i muszę wyciąć z niej suche gałęzie.
Słupki drewniane odzyskane z uszkodzonej podpory winorośli zostaną wykorzystane do naprawy podpory dla jeżyn. Nawóz rozsypany i ścieżka wygrabiona — wracamy do domu. Po drodze odwiedzamy krokusy z zaprzyjaźnionego ogródka.