👉 Jak usunąć osad wapienny z szyb prysznica? Skrzypiące i ciężko otwierające sie drzwi kabiny prysznicowej - jak usunąć ten problem? Jak zabezpieczyć skutecznie odpływ brodzika? 🚩
Chyba był to ostatni pobyt w starym roku na działce. Ciepła jesień długo dostarczała owoce malin i winogron. Długo też utrzymywały się zielone liście na drzewach i krzewach. Lawenda utworzyła ładne kopuły.
Transport z płytami chodnikowymi trzeba było szybko rozładować, bo deszcz się wzmagał. Przed świętami spadł śnieg i już planowaliśmy wyjazd na działkę, żeby w zimowej scenerii pospacerować po lesie, rozpalić ognisko, wypić kawę.
Lepienie bałwana nie było w planie, bo mamy ich nawet w lecie pod dostatkiem. Już marzyłem jak to fajnie będzie wrócić za świąteczny stół po śnieżnym rekonesansie. I na tym się skończyło, d..a blada, jak to się mówi. Śnieg stopniał, ale bałwany w stolicy się uaktywnili.
Fikus beniamin pod sam sufit po przystrojeniu może zastąpić iglastą choinkę. Przygotowania do świąt idą pełną parą. Pierniki pachną w całym mieszkaniu. Jednak fikus się obronił i w kącie stanęła pięknie ubrana choinka.
Mimo że świętowanie zaczęliśmy już w sobotę, to zleciało, jak biczem strzelił. Święta i po świętach, jeszcze Sylwester, Nowy rok i trzeba będzie robić przegląd sprzętu działkowego (kosiarka, pilarka).

środa, 27 grudnia 2023
piątek, 15 grudnia 2023
Zimowe fotografie
🚩 Metody konserwacji żywności
Po ciepłych dniach jesieni nastąpiły przymrozki, które przystroiły rośliny w piękne białe szaty.
W opuszczonym ogrodzie na jabłoniach czekają jabłuszka na ptasią degustację. Najwięcej śniegu napadało w nocy. Rano było co odśnieżać.
Kaczki w parku czekają na karmę przygotowaną dla nich w specjalnych pojemnikach.
Wstąpiła nadzieja, że w tym roku święta będą białe. Była to tylko nadzieja. W mojej miejscowości po śniegu nie ma już żadnego śladu.
Prognoza długoterminowa informuje, że święta będą bez śniegu.
Po ciepłych dniach jesieni nastąpiły przymrozki, które przystroiły rośliny w piękne białe szaty.
W opuszczonym ogrodzie na jabłoniach czekają jabłuszka na ptasią degustację. Najwięcej śniegu napadało w nocy. Rano było co odśnieżać.
Kaczki w parku czekają na karmę przygotowaną dla nich w specjalnych pojemnikach.
Wstąpiła nadzieja, że w tym roku święta będą białe. Była to tylko nadzieja. W mojej miejscowości po śniegu nie ma już żadnego śladu.
Prognoza długoterminowa informuje, że święta będą bez śniegu.
sobota, 25 listopada 2023
Plenerowe wycieczki
👉 Czy masło jest zdrowe❓ Czym smarować pieczywo❓ Alternatywa dla masła i margaryny👈
Dziś pogoda zimowa, pada mokry śnieg, wieje wiatr i temperatura ok. 0°C. Był plan po zakupach pojechać do lasu. Zamiast wycieczki w realu zrobiłem wycieczkę do archiwum foto.
W jednych miejscach powstają nowe osiedla, a w innych znikają całe wsie. Mijam zaniedbaną posesję, budynki niszczeją, a podwórko zarośnięte trawą i chwastami wskazuje na długą nieobecność właścicieli. Następny obiekt wskazuje, że tu kiedyś było tętniące życiem gospodarstwo. Teraz widać dziurawy dach, okna bez szyb stały się otworem dla ptaków. Następne wiekowe budynki z wyjeżdżonym w trawie wjazdem informują, że jeszcze tu ktoś przebywa. Wóz konny (furmanka, gumówka) jeszcze tu stoi, a może jest w dalszym ciągu używana. Wozy konne, konie na wsi w dzisiejszych czasach to już rzadkość.
Piękna kiedyś czerwona czwórka stoi bez dachu i pewnie czeka na rozbiórkę. Na skraju wsi opuszczone domostwa pogodzone są już ze swoim losem i chętnie udostępniają swoje jestestwo przyrodzie, która nie znosi próżni.
Idę wydeptaną w rzepaku ścieżką czując jego piękny zapach i słysząc rój owadów. Nad rzeką wśród zielonych drzew wyróżniają się uschnięte kikuty. Bluszcz pnie się po pniach.
W zaroślach dokonuje swojego żywotu stary ciągnik. Nad łachą wiślaną jeszcze widać pozostałości po dużych drzewach, a w pobliżu piękne modrzewie.
Spośród rudych liści wyłania się Świątynia Sybilli, która jest dzisiaj ostatnim moim etapem sentymentalnej wędrówki po archiwum fotografii.
Dziś pogoda zimowa, pada mokry śnieg, wieje wiatr i temperatura ok. 0°C. Był plan po zakupach pojechać do lasu. Zamiast wycieczki w realu zrobiłem wycieczkę do archiwum foto.
W jednych miejscach powstają nowe osiedla, a w innych znikają całe wsie. Mijam zaniedbaną posesję, budynki niszczeją, a podwórko zarośnięte trawą i chwastami wskazuje na długą nieobecność właścicieli. Następny obiekt wskazuje, że tu kiedyś było tętniące życiem gospodarstwo. Teraz widać dziurawy dach, okna bez szyb stały się otworem dla ptaków. Następne wiekowe budynki z wyjeżdżonym w trawie wjazdem informują, że jeszcze tu ktoś przebywa. Wóz konny (furmanka, gumówka) jeszcze tu stoi, a może jest w dalszym ciągu używana. Wozy konne, konie na wsi w dzisiejszych czasach to już rzadkość.
Piękna kiedyś czerwona czwórka stoi bez dachu i pewnie czeka na rozbiórkę. Na skraju wsi opuszczone domostwa pogodzone są już ze swoim losem i chętnie udostępniają swoje jestestwo przyrodzie, która nie znosi próżni.
Idę wydeptaną w rzepaku ścieżką czując jego piękny zapach i słysząc rój owadów. Nad rzeką wśród zielonych drzew wyróżniają się uschnięte kikuty. Bluszcz pnie się po pniach.
W zaroślach dokonuje swojego żywotu stary ciągnik. Nad łachą wiślaną jeszcze widać pozostałości po dużych drzewach, a w pobliżu piękne modrzewie.
Spośród rudych liści wyłania się Świątynia Sybilli, która jest dzisiaj ostatnim moim etapem sentymentalnej wędrówki po archiwum fotografii.
wtorek, 14 listopada 2023
Niespodzianka w listopadzie
Kapusta kiszona czy kwaszona? Jaka jest różnica? Domowa kapusta kiszona
Listopadowa aura oszukała maki polne i krokusy, które zakwitły na polanie leśnej. Obok kolorowej korony sumaka zakwitły pojedynczo maki i krokusy.
W liściach siedział sobie cichutko jakiś ptak, którego chciałem z bliska złapać w obiektyw. Przydałby się teleobiektyw, bo w tym przypadku tylko tyle widać i jeszcze niezbyt dobrze.
Piękne grzybki wyrosły na drewnie z brzozy, a obok purchawki i jakieś inne nieznane mi grzyby. Ostatnie zdjęcie jest z innego dnia, już się ściemniało i grzyby zbieraliśmy przy świetle latarki telefonów.
Nie było ich wiele, trochę maślaków, dwa borowiki, kilka podgrzybków i kania.
niedziela, 5 listopada 2023
Renowacja
W maju 2023 roku na działce przystąpiliśmy do odnowienia starego wahadłowego zegara pamiętającego czasy II wojny światowej. Trochę historii i stan początkowy renowacji opisałem już wcześniej pod tym adresem 👉 Zegar przed renowacją.
Jest to pamiątka po dziadkach. Z tym zegarem związana jest ciekawa historia. Nie znamy losów mechanizmu zegara, może to zdobycz wojenna, może został znaleziony lub kupiony.
Nie wiemy, co stało się z oryginalną obudową, ta widoczna na fotografiach została zrobiona przez kolegę dziadka. Ten kolega konserwował, serwisował ten mechanizm. Zegar jak to zegar, a to się śpieszył lub późnił. Czasami przestawał chodzić, pomimo że sprężyna była nakręcona do oporu.
Brał dziadek pod pachę zegar i szedł dwa kilometry do kolegi. Wracał w wesołym nastroju z naprawionym zegarem. Czasami kolega przychodził do domu dziadka naprawiać zegar i w tej sytuacji to on wracał wesoły do domu. Powtarzało się to co jakiś czas. Teraz zastanawiamy się, czy to były naprawdę usterki, czy był to mały spisek kolegów, żeby w niedzielę pokosztować trunków. Już się teraz tego nie dowiemy.
W każdym razie obudowa została oczyszczona, zaimpregnowana środkiem owadobójczym i pomalowana. Oczyszczony mechanizm działa, a całość wisząc na ścianie, przypomina nam dziadków. Naprawdę pięknie wygląda sentymentalna pamiątka.
Poza konkursem wstawiłem wykonany ręcznie z papieru chlebak.
Jest to pamiątka po dziadkach. Z tym zegarem związana jest ciekawa historia. Nie znamy losów mechanizmu zegara, może to zdobycz wojenna, może został znaleziony lub kupiony.
Nie wiemy, co stało się z oryginalną obudową, ta widoczna na fotografiach została zrobiona przez kolegę dziadka. Ten kolega konserwował, serwisował ten mechanizm. Zegar jak to zegar, a to się śpieszył lub późnił. Czasami przestawał chodzić, pomimo że sprężyna była nakręcona do oporu.
Brał dziadek pod pachę zegar i szedł dwa kilometry do kolegi. Wracał w wesołym nastroju z naprawionym zegarem. Czasami kolega przychodził do domu dziadka naprawiać zegar i w tej sytuacji to on wracał wesoły do domu. Powtarzało się to co jakiś czas. Teraz zastanawiamy się, czy to były naprawdę usterki, czy był to mały spisek kolegów, żeby w niedzielę pokosztować trunków. Już się teraz tego nie dowiemy.
W każdym razie obudowa została oczyszczona, zaimpregnowana środkiem owadobójczym i pomalowana. Oczyszczony mechanizm działa, a całość wisząc na ścianie, przypomina nam dziadków. Naprawdę pięknie wygląda sentymentalna pamiątka.
Poza konkursem wstawiłem wykonany ręcznie z papieru chlebak.
Subskrybuj:
Posty (Atom)